OBSERWATORZY

poniedziałek, 11 września 2017

Torba filcowa i drobiazgi

Zacznę dzisiaj od torby filcowej, bo to największa praca jaką udało mi się skończyć w minionym tygodniu. To zamówienie od mojej siostry. Sporo już podobnych toreb dotychczas wykonałam, więc to żadna nowość. Tym razem torba z filcu impregnowanego w kolorze stalowym. Różyczki i listki filcowane na sucho.
Najstarsze zamówienie to ubranko na abażur. Abażur i włoczka pochodzą od osoby zamawiającej.
Tak to wyglądało przed ubraniem ale już po usunięciu przyklejonych frędzli. Później pozbyłam się także  i widocznego sznureczka.
Ubranko wymyślone przeze mnie.
I maleńka zazdrostka z beżowego kordonka Maxi o wymiarach  35mm x 5mm
I ostatnie ze skończonych zamówień czyli serwetki w kształcie liści i dynia dla kota z grzechotką wewnątrz.
Na niedzielę upiekłam sernik.
Lata w tym roku u nas nie było. Kwiaty kwitły najlepiej na  moich schodach, bo nie dostawały tej ogromnej ilości deszczu co te w ogrodzie. Niestety przed wiatrem nie mogłam ich uchronić i często były połamane. Dlatego np datury dopiero teraz zaczynają kwitnąć, bo pierwsze pąki straciły. Teraz więc kilka zdjęć moich roślinek.
Cały czas pracuję nad wdziankiem z koronki irlandzkiej. Mam nadzieję że zdążę bo mam na to jeszcze prawie dwa tygodnie. Skutecznie w dzierganiu przeszkadza  mi robienie zapraw. Ostatnio było to 28 kilogramów ogórków już po oczyszczeniu z których zrobiłam pikle  i papryka. Suszymy też grzyby, które zaczęły rosnąć w większej ilości. W zbieraniu przeszkadzają wciąż deszcze. W planach jeszcze zamykanie w słoiki marchwi i buraczków oraz suszenie warzyw na własną przyprawę warzywną. Zajęć mi więc nie brakuje. Szkoda tylko, że pogoda nie dopisuje bo przy słoneczku pracuje się przyjemniej. 

Serdecznie witam kolejna osobę obserwującą a jednej dziękuję, że jakiś czas gościła u mnie. Dziękuję za wszystkie komentarze. Cieszę się zawsze gdy podoba się to co tworzę. W czasie pobytu na Śląsku zapomniałam zrobić jeszcze zdjęcia pierścionkowi, który należny do kompletu biżuteryjnego. Nadrobię to za jakiś czas, bo moja przyjaciółka obiecała dosłać zdjęcia.
Czarna dama  Urszula97  Krysia Aleksandra Strzelecka   tort wytrzymał podróż przez całą Polskę bo jechał w lodówce  turystycznej
elfi  Joanna przepis na ciasteczka lawendowe zamieszczę w następnym poście 

To wszystko dzisiaj. Dobrego tygodnia życzę i pozdrawiam serdecznie.

poniedziałek, 4 września 2017

Wrociłam

Z krótkiego wyjazdu na Śląsk. Oczywiście było za krótko, bo ludzie tam wspaniali i po prostu dobrze mi tam. Poza tym w końcu było ciepło a nie jak u nas w tym roku bez lata i z ciągłym deszczem.
Dla mojej przyszywanej siostry i prawdziwie bratniej duszy zawiozłam prezenty.
Najpierw komplet biżuterii. Bardzo pracochłonny ale czas gonił, więc zrobiłam go w trzy dni. Już dawno miałam ochotę go wykonać, ale obawiałam się, że nie dam rady. Teraz spróbowałam i udało się, a właścicielka bardzo zadowolona. Cieszyłabym się gdybym jeszcze kiedyś miała okazję wykonać  podobny bo można poszaleć z doborem koralików. Ten w kolorach od czarnego poprzez hematyt do srebrnego.
I po kolei.
Naszyjnik
Bransoletka
I kolczyki
Moja przyjaciółka kocha kolor czarny, więc zrobiłam dla niej taką narzutkę. Na zdjęciach jako modelka występuje Brysia, więc na nią trochę ubranko jest za duże.
Ponieważ wdzianko nie ma zapięcia to zrobiłam broszkę. Środek z masy perłowej a dookoła oczywiście czarne szklane kryształki i koraliki TOHO
Dla pana domu ozdobiłam buteleczkę do trunku, który także powstał w naszym domu.
Dla przemiłej teściowej czarno czerwony naszyjnik.
A dla całej rodzinki  tort węgierski, który przejechał z nami całą Polskę od północy na południe.
Były jeszcze  ciasteczka lawendowe, ale nie zdążyłam ich obfocić przed wyjazdem.
Tyle zdjęć z zaległościami i bieżących.  Zrobiłam jeszcze zamówiony abażur, ale muszę go jeszcze dokończyć. Nie wiem jak będzie z publikowaniem następnych poniedziałkowych postów, bo zabieram się ostro za narzutkę z koronki irlandzkiej i raczej przez dłuższy okres nie będzie co pokazywać, no chyba, że wpadnie jakieś szybkie zamówionko.

Serdecznie witam kolejne dwie osoby obserwujące a jedną żegnam. Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze. Ten okrągły został opublikowany, ale ponieważ znam adres autorki tego komentarza to zrobię jej niespodziankę.
Jadwiga Kluczyńska  blokowanie polega na naciąganiu  mokrego wyrobu np chusty i nadawaniu jej odpowiedniego  kształtu. Tak powinna wyschnąć. Chusta z naturalnych włókien typu wełna, len  "zapamiętuje"  ten kształt a sztuczności nie.

Dzisiaj to wszystko. Udanego tygodnia Wam życzę i pozdrowionka ciepłe przesyłam .

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Wykorzystuję resztki

Dostałam zamówienie w którym pozostawiono mi całkowitą dowolność poza ogólnymi wytycznymi. Zaczęłam wiec korzystać z moich sporych zapasów głównie włóczek i koralików.
Na początek chusta wykonana na szydełku o  wymiarach 130x65cm z włóczki bez banderoli. Raczej to niteczka z  dużą zawartością wełny, bo dobrze się blokowała.
Podobna sytuacja była z szalem. Tym razem wykonany na drutach o wymiarach 140x35cm.
 Do kompletu kwiatek
I razem
Wykorzystałam też resztki koralików.
Kolia powstała z lemonkowych koralików które przywiozłam jeszcze ze Zlotu maranciaków
Miałam resztkę srebrnych koralików w kształcie płatków kwiatów. Pierwszy pomysł to kolczyki ale jak to zwykle u mnie wyszło co innego.
Broszka
I zawieszka na łańcuszek
Druga broszka to ważka, której skrzydła to koraliki, które od dawna były niewykorzystane
I małe ważki jako kolczyki
Zrobiłam też kolczyki z kwiatków, bo na tyle starczyło czerwonych koralików płatków
Jakiś czas temu jako gratis dostałam z jakiegoś sklepu z koralikami czerwone spore chwosty. Długo nie miałam na nie pomysłu. Ostatnio nauczyłam się plecenia innych niż dotychczas kulek z koralików i dobrze mi one do nich pasowały. Powstały takie dwie zawieszki do łańcuszków.
I na koniec różne resztki koralików z większymi otworami i sznurki różnego pochodzenia wykorzystane w bransoletkach makramowych
Tyle dzisiaj. Nie będę się za bardzo rozwodzić bo pracy jeszcze przede mną sporo a pojutrze wyjeżdżamy na Śląsk w okolice Gliwic. Krótki to wyjazd, ale tak to się złożyło w tym roku, że nie można inaczej, bo nie ma kto nas zastąpić przy zwierzętach domowych i innych obowiązkach,. Za tydzień więc po powrocie pokażę Wam jakie prezenty przewędrują całą Polskę z północy na południe dla mojej bratniej duszy.
Serdecznie witam kolejną osobę obserwującą a wszystkim bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Komentarzy coraz mniej ale może tym razem zostanie opublikowany ten o numerze 22000 i będę mogła komuś za niego podziękować wysyłając prezent własnoręcznie zrobione prze mnie.
Życzę wszystkim udanego tygodnia i do napisania :)